Miłosz Poloch – Zamknięte Oczy
2011-11-14
Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponadto co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego – Ruth Bernhard
Kto jeszcze pamięta czasy fotografii analogowej? Aparat, wraz z założonym filmem, potrafił zmienić rzeczywistość. Stawał się magicznym przedmiotem. To za jego sprawą zastygaliśmy w pełnej zachwytów pozie, albo bywało zupełnie inaczej… no właśnie, skupmy się na wariancie alternatywnym.
Wszystkie nieudane, głupie zdjęcia. Wywołujące spontaniczne napady śmiechu lub grymas złośliwego politowania. Źle ułożone włosy, potargana przez wiatr odzież odsłaniająca to, czego nie powinno być widać, i w końcu zamknięte oczy. Zazwyczaj przez przypadek, pod wpływem emocji lub w reakcji na błysk lampy. Oo, fajnie wyszedłem, ale miałem zamknięte oczy!

W dobie fotografii cyfrowej to żaden problem. Powtarzamy zdjęcie natychmiast. Do woli, do nasycenia. Nie musimy obawiać się, że piękna sceneria czy radosne chwile zostaną zepsute przez naszą nieoczekiwaną reakcję. Ale co się dzieje ze światem za zamkniętymi oczami?
Jak wygląda relacja fotografowanego z fotografującym kiedy „obiekt” zamknie oczy? Przecież podczas aktu fotografii zazwyczaj z uporem spoglądamy w obiektyw, choć mistrz w tej dziedzinie Henri Cartier-Bresson zalecał tak długo oswajać bohaterów, aby w końcu przestali zauważać obecność aparatu. To bardzo trudna sztuka. Przecież na co dzień każdy woła: „patrz się w obiektyw”, a my staramy się zapanować nad naszym ciałem do bólu, aby wyjść na zdjęciu tak, jak sobie tego życzymy.
Miłosz Poloch postawił wszystko na głowie. Wychodząc od dobrze znanego przypadku starego zdjęcia, na którym oczy się zamknęły i wszystko się zmieniło, spróbował odtworzyć analogowy świat doznań. I tak powstała ta nadzwyczajna kolekcja portretów ludzi, którzy zamknęli oczy i dali się sfotografować. Ciekawie studiuje się twarze pojawiające się w tym korowodzie. Widać emocje, niepewność, ale też i dobrą zabawę, przewrotny uśmiech lub dalekie wspomnienie dzieciństwa. To zdjęcia-zagadki, rzucające inne światło na relacje obiekt-fotograf.
Co ciekawe, autor pokazuje wizerunki osób znanych, popularnych obok zwykłych, anonimowych dla odbiorcy ludzi. Każdy ma takie samo prawo do bycia bohaterem ujęcia i skupiania na sobie uwagi.
Tu – z zamkniętymi oczami – bez specjalnych charakteryzacji i starań – wyglądamy wszyscy tak samo: bezbronni, czasem smutni, ale nie pozbawieni ludzkiego ciepła.
Jak to jest? Zawsze możemy się o tym przekonać – robiąc sobie zdjęcie z zamkniętymi oczami.









