2011-10-06
10 października o godz. 18.00 odbędzie się czwarte spotkanie w ramach projektu “Warszawskie spotkania z fotografią dokumentalną”. Gościem klubokawiarni Chłodna 25 będzie Agnieszka Rayss z kolektywu fotograficznego Sputnik Photos.

Odmieńcy, dzikusy i normalni – kim jest inny? Fotografia dokumentalna od Diane Arbus do polskich nowych dokumentalistów. To będzie tematem spotkania z udziałem Agnieszki Rayss. Moderatorem będzie Andrzej Zygmuntowicz – szef Rady Artystycznej ZPAF i Akademii fotoreportażu, w ramach projektu “Warszawskie spotkania z fotografią dokumentalną”. To cykl 6 spotkań z wybitnymi polskimi fotoreporterami, realizowany przez Fundację na rzecz Rozwoju Szkolnictwa Dziennikarskiego, działającą przy Instytucie Dziennikarstwa UW.
Dotychczas w ramach projektu odbyły się spotkania z Filipem Ćwikiem, Maćkiem Nabrdalikiem i Maćkiem Jeziorkiem. Na wszystkie spotkania jest wstęp wolny. Realizacja projektu jest możliwa dzięki dofinansowaniu m. st. Warszawy w ramach projektu “Warszawskie spotkania z fotografią dokumentalną – człowiek zanurzony w rzeczywistości”.
Trzy dni później rusza wystawa Agnieszki Rayss “American Dream”, którą będzie można oglądać do 20 listopada w Galeria Wysokich Napięć, SWPS w Warszawie, ul. Chodakowska 19/31.

Projekt, realizowany w Polsce, Czechach, na Słowacji, Ukrainie, Węgrzech przy wsparciu Funduszu Wyszehradzkiego
Z noty nadesłanej przez organizatorów:
Od Węgier po Ukrainę, wszędzie, gdzie Agnieszka Rayss realizowała zdjęcia, „w większości” – mówi – „to były miłe dziewczyny, które chciały ładnie wyglądać. Trafiłam na nastolatki, z którymi trudno było wytrzymać, ale naprawdę niewiele razy”.
Czyli zwyczajne dziewczyny w zwyczajnie skomercjalizowanym społeczeństwie. Rozdrobnione, rozdzielone na części – zwłaszcza te ponętne części ciała, półnagie nawet, jeśli ubrane, wypatrujące uznania albo sukcesu za światłami marnych ramp, w śmiesznych korytarzach, ciasnych mieszkaniach… „Nauka jest najważniejsza” – powtarzały fotografce, ale widziała ona i jej obiektyw, że zaistnienie na wybiegu było dla nich STRASZNIE ważne. Poddane od dzieciństwa presji mody, reklam i lśniących okładek, rzadziej przejawiają dystans, z jakim do tego mamiącego świata podchodziło pokolenie dziewcząt, wchodzących w dorosłość, gdy kapitalizm w całym byłym Bloku Wschodnim dopiero raczkował. Wtedy chodziło raczej o to, żeby spróbować na tym trochę dorobić i zdoby parę fajnych swoich zdjęć, tak przy okazji. Żeby sprawdzić się w innej roli niż w tej, do której się człowiek przygotowywał. (Piszę z autopsji, jestem z tego pokolenia.)
Na zdjęciach Agnieszki Rayss widać dziewczyny i dziewczynki przede wszystkim SZUKAJĄCE aprobaty swego wyglądu. One nie przygotowują się do żadnej innej roli. Mają gotowe odpowiedzi na użytek publiczny – jak o tym, że nauka jest najważniejsza. Gdzieś prywatnie potrafią fotografce powiedzieć: „eliminacje, wysłuchiwanie tych wszystkich ocen jest okropne”. Lecz wkładają całą cierpliwość, by temu sprostać.

Na zdjęciach Agnieszki Rayss widać dziewczyny i dziewczynki przede wszystkim SZUKAJĄCE aprobaty swego wyglądu. One nie przygotowują się do żadnej innej roli. Mają gotowe odpowiedzi na użytek publiczny – jak o tym, że nauka jest najważniejsza. Gdzieś prywatnie potrafią fotografce powiedzieć: „eliminacje, wysłuchiwanie tych wszystkich ocen jest okropne”. Lecz wkładają całą cierpliwość, by temu sprostać.
Rayss lubi sfotografowane dziewczyny, nie robi im obiektywem krzywdy. Pozostając z boku, zauważa lojalnie: „mój świat nie różni się wiele od ich świata. Biorę udział w niezliczonej ilości konkursów”. Dodaje jednak: „czasem zastanawiam się, po co?”.
Jej bohaterki nie pytają.
Już kilka lat temu Benjamin Barber, socjolog amerykański, pisał o etosie infantylizmu, który kształtuje zachowanie naszego radykalnie konsumenckiego społeczeństwa z równie wielką siłą, jak ´etyka protestancka´ (aprobata dla pomnażania majątku przez pracowitość i oszczędność), kształtowała kulturę społeczeństwa kapitalistycznego w jego wczesnej, produkcyjnej fazie. Rayss zamierzała zdokumentować masowe zjawisko ulegania amerykańskiemu marzeniu o pięknie, sławie i pieniądzach w czasach rozpędzającego się kapitalizmu i w kontraście do szarzyzny minionego socjalizmu. Udało jej się coś więcej. Po pierwsze – pokazała, jak doskonale to amerykańskie marzenie globalizuje dziewczęta w byłym Bloku Wschodnim i jak niewidoczne stają się różnice narodowościowe podczas wysiłków, by to marzenie zrealizować. Po drugie – uwodząc formą i tematem Rayss przedstawiła niepokojąco bliźniaczy w stosunku do zachodnio-europejskiego fenomen postaw społecznych młodych generacji. Wyglądać – oto jest wyzwanie. Co dalej? Mieć, żeby wyglądać, to chyba jasne.

Agnieszka Rayss pokazuje, jak łatwo w całej naszej postsocjalistycznej przestrzeni i epoce szerzy się skrajnie infantylna postawa społeczna, która według wielu komentatorów doprowadziła do sierpniowych zamieszek w Londynie.
Dodane w WIADOMOŚCI | Komentarze: 2 »