Canon Barbarzyńca - rozwinięcie tematu
2008-06-20 | by admin |W związku z tym, że nasza akcja zatacza coraz większe kręgi i spotkała się z dużym odzewem, ale również wieloma wątpliwościami - kilka słów wyjaśnienia - bardziej oficjalnie:
Akcja została zainicjowana przez grupę kilkunastu zawodowych fotoreporterów pracujących w / lub dla największych krajowych tytułów i agencji prasowych. Od lat każdy kontakt z “autoryzowanym” serwisem Canona przyprawia nas o ból żołądka. Średni czas oczekiwania na - naszym zdaniem - prostą naprawę, np. wymianę bagnetu w obiektywie, to ok. 4 tygodnie. Najczęściej serwis tłumaczy się brakiem części zamiennych i koniecznością ich zamówienia - np. właśnie wspomnianego bagnetu, migawki lub mirror boxu - które to części - w przypadku serwisu firmowanego przez producenta sprzętu powinny być w pierwszej szufladzie od góry tak aby człowiek zajmujący się naprawą nie musiał nawet wstawać z krzesła. Do tego od lat mamy do czynienia z - delikatnie mówiąc - niefachowością, brakiem zainteresowania pracą i - przede wszystkim - brakiem dobrej woli. Jak można opisać przypadek, kiedy serwis twierdzi że jeśli usterka opisywana przez właściciela sprzętu rzeczywiście ma miejsce, oni nie wiedzą jak ją usunąć ? / Chodziło o niedziałający jeden z punktów AF w EOS1D MKII /. Jeden z fotoreporterów po wymianie migawki w MKII dostał swój aparat z uszkodzonym akumulatorem. Wg serwisu stało się to podczas transportu. Tradycją jest że sprzęt trzeba wysyłać lub zanosić po kilka razy aby w końcu został naprawiony. Jakież było zdziwienie jednego z naszych kolegów, który po odebraniu aparatu z naprawy zauważył na matówce pełzającego robaka.
Przykładów na niesolidność załogi z ulicy Żytniej jest całe mnóstwo. Dotychczas indywidualnie próbując walczyć o swoje prawa nic nie wskóraliśmy. Może poza kilkoma przypadkami, kiedy udawało się “załatwić” szybszą obsługę, co wcale nie oznaczało że fachową, a sposób tego “załatwiania” przypominał czasy PRL-u.
Akcja jest podjęta przez zawodowych fotoreporterów, co nie oznacza, że nie interesuje nas los amatorów zmuszonych do korzystania z serwisu. Postanowiliśmy spróbować wziąć sprawy w swoje ręce, ponieważ mamy nadzieję, że być może będziemy mieli większą siłę przebicia niż pojedynczy użytkownicy zajmujący się fotografią hobbystycznie. Uważamy również, że jako klienci dla których sprzęt fotograficzny jest narzędziem pracy i nie szczędzimy pieniędzy kupując aparaty i obiektywy z najwyższych - wydawałoby sie - półek, mamy prawo domagać sie godnego traktowania, biorąc pod uwagę, że liczba profesjonalnych użytkowników w Polsce wcale nie jest mała i znajdujemy sie w środku Europy. Sprzęt którego używamy stanowi dla nas narzędzie pracy, każdy tydzień oczekiwania na naprawę ma dla nas bardzo wymierne skutki ujemne.
Nie sprawia nam radości organizowanie nagonki na wspomnianą placówkę. Chcemy mieć tylko pewność że sprzęt który powierzamy do naprawy jest w dobrych rękach, wróci należycie naprawiony, a przede wszystkim - nieuszkodzony. Chcemy wiedzieć, że mamy do czynienia z fachowcami, którzy nawet gdy mają wątpliwości co do naprawianego sprzętu czy konkretnej usterki - wykażą chęć dopytania się o szczegóły. I którzy zauważą różnicę między zawodowym aparatem czy obiektywem wartym każdy po kilkanaście tysięcy złotych a Ixusem z półki w hipermarkecie. Przez wiele lat krajowy przedstawiciel firmy Canon nie zrobił nic aby tę sytuacje zmienić, pomimo tego że wielokrotnie wielu z nas zwracało uwagę na problem, a fora internetowe użytkowników sprzętu Canon aż huczą od głosów oburzenia i niezadowolenia. Kuriozalnym może się wydawać że zawodowcy i hobbyści mający teoretycznie możliwość korzystania z autoryzowanego punktu serwisowego zmuszeni są szukać innych miejsc - wymieniać się adresami i telefonami firm lub osób prywatnych naprawiających sprzęt foto w różnych miejscach w Polsce, zaznaczając który z nich ma dostęp do części zamiennych lub wysyłać aparaty i obiektywy np. do Berlina. Dla niektórych dodatkową i ważną motywacją żeby pojechać na Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej czy szczyt G8 jest to, że firma Canon uruchamia przy takich okazjach punkty serwisowe - relacjonowanie wydarzenia można połączyć z naprawą lub przeglądem swojego sprzętu. Jeśli spotyka się kilku polskich fotoreporterów w dowolnym miejscu na świecie - Warszawie, Gdańsku, Pacanowie, Kabulu czy Prisztinie i ich rozmowa się nagle ożywia i każdy ma coś do powiedzenia - można być pewnym że rozmawiają o serwisie na Żytniej.
Należy wspomnieć że trzy lata temu od użytkowników tzw. profesjonalnego sprzętu Canon’a zostały zebrane dane przez firmę Canon Polska które miały posłużyc podobno temu aby stworzyć w naszym kraju Klub Profesjonalnych Użytkowników / Canon
Professional Club /. Członkostwo miało między innymi uprawniać do korzystania z błyskawicznych usług serwisowych. Po trzech latach czekamy nadal…
Jako klienci i użytkownicy sprzętu Canon’a mamy prawo domagać się przyzwoitej obsługi na europejskim poziomie. Ceny jakie płacimy za produkty tej firmy nie odbiegają od cen w pozostałych krajach Europy, nie widzimy więc powodu żeby skazywać nas na serwis do którego nie można mieć zaufania, a najdrobniejsza naprawa ciągnie się tygodniami - a żeby skrócić czas naprawy trzeba szukać znajomych którzy mają “wejścia” i mogą przyspieszyć sprawę lub wprost awanturować się osobiście lub telefonicznie.
Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe e-maile z przykładami praktyk serwisu z Żytniej i słowa wsparcia. Zachęcamy do współpracy, może uda się coś zmienić. Miejmy nadzieję - na lepsze.
Szczegóły “masowego ruszenia” TUTAJ
Pozdrawiamy
Fotoreporterzy skupieni wokół
www.fotoreporterzy.net
Wpisy do “Canon Barbarzyńca - rozwinięcie tematu”
Dodał(a) marcin j dnia 2008-08-19 | Odpowiedz
wiem, że nie z Żytniej, wiem, że nawet nie z tego kraju. Ale myślę, że na temat - jeżeli nie, moderatora proszę o kasację.
Mieszkam i pracuje w Edynburgu, w wiecznie wietrznej Szkocji. Pewnego dnia zepsuł się AF w moim obiektywie 50mm canona. Zaniosłem do sklepu Calumet w którym go zakupiłem. Na miejscu okazało się, że jest dokładnie tydzień po gwarancji. Jednak, ku mojemu zdumieniu, obiektyw został przyjęty, wysłany, następnie naprawiony w ciągu dwóch tygodni i jeszcze powiadomiono mnie bardzo mile telefonicznie, że moja 50tka czeka na mnie. Nie muszę dodawać, że nie zapłaciłem ani złotówki. Takiej obsługi życzę wam i panom z Żytniej. pozdrawiam
Dodał(a) Ludmiła dnia 2008-08-20 | Odpowiedz
Złotówki ani jednej a w funtach? hahahahahahahaha
Dodał(a) pawelego dnia 2008-09-19 | Odpowiedz
A ja właśnie kupiłem camcorder Canon`a. Tfu… Ostatni raz!
Dodał(a) karol g dnia 2008-11-24 | Odpowiedz
co do sklepu Calumet w Edziu - potwierdzam, bardzo miła i fachowa obsługa. Wielka szkoda że autoryzowanych punktów serwisowych sprzętu foto Canona nie ma w każdym większym polskim mieście.