O kałuży, bluesie i świętych figurach na Śląsku

2010-06-09 | by Admin_Luk |

Po ogłoszeniu wyników tegorocznego konkursu BZ WBK Press Foto dwóch fotografów zarzuciło jednemu z laureatów plagiat. W sieci pojawiły się dyskusje, fotoreporterzy – szczególnie Ci z regionu śląskiego – podzielili się na dwa obozy.

Sprawa jest niezwykle trudna. Początkowo nie chcieliśmy jej w ogóle ruszać. Jeden z powodów był taki, że ostatnio to już tradycja: po ogłoszeniu wyników różnych konkursów fotograficznych podnosi się wrzawa i sypią się gromy na nagrodzonych. Jak pokazuje życie – czasami słusznie, a czasami nie.

Drugim powodem było to,  że niefortunne „ruszenie” tematu lub samo jego nagłośnienie może być przyczyną niesłusznego skazania człowieka na zawodowe wyklęcie. Czasem nawet zadanie pytania może mieć charakter oskarżycielski.  Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się napisać o sprawie, ponieważ w innych miejscach w sieci rozpętała się już burza. W tej sytuacji uważamy, że przede wszystkim należy dać możliwość wypowiedzenia się samemu zainteresowanemu – dotychczas dyskusje w internecie toczyły się niejako za jego plecami, nikt nie zapytał go o zdanie. Sprawa jest już powszechnie znana  na Śląsku, a my przez ostatnie dni dostaliśmy kolejne emaile zwracające na nią uwagę.

Sami absolutnie nie  czujemy się kompetentni aby cokolwiek rozsądzać. Mamy natomiast nadzieję na rzeczową dyskusję. Ze swojej strony staraliśmy się, aby zgromadzony materiał był jak najbardziej obiektywny i konfrontował ze sobą różne opinie.

fot. Robert Wiącek

Oto list który otrzymaliśmy kilka dni temu:

Prosimy o opublikowane na fotoreporterzy.net poniższego listu

Prosimy bardzo o pomoc w nagłośnieniu sprawy. Mamy nadzieje, że nasz list rozpocznie dyskusję na temat granicy między inspiracją a plagiatem oraz o zróżnicowaniu tematycznym zestawów wygrywających polskie konkursy foto.

Chcielibyśmy poruszyć sprawę laureata konkursu fotograficznego BZ WBK 2010.

Dwie nagrody zostały przyznane Robertowi Więckowi w kategoriach:

  1. Cywilizacja 1 miejsce – Boże Ciało
  2. Społeczeństwo 3 miejsce – Złomiarze

Powyższe skłoniło nas do zapoznania się z innymi pracami R.Wiącka zamieszczonymi na jego stronie internetowej.

Jesteśmy przekonani, że istnieją poważne zastrzeżenia o wiarygodność, oryginalność i dziennikarską rzetelność Roberta Wiącka.

Prosimy Was o zapoznanie się również z TYM LINKIEM

Zestawiliśmy zdjęcia: Ireneusza Dorożańskiego, Aleksandra Prugara i Bartka Wrześniowskiego ze zdjęciami R.Wiącka.

Zdziwienie budzi fakt zbliżonych do siebie stylistycznie ujęć. Przykładem szczególnego plagiatu jest kopia materiału Święty Beton Aleksandra Prugara. Zdjęcia R.Wiącka są nie tylko wierną kopią reportażu, ale również sposób narracji jest identyczny.

Kolejnym przykładem ogromnego podobieństwa do materiału R. Wiącka pt: “Bluesowa ekstaza” jest materiał nagrodzony na BZ WBK 2006 Tomasza Jodłowskiego pt: Uczestnicy Tyskiego Festiwalu Muzycznego.

Rozumiemy, że można się inspirować i podglądać pracę innych fotoreporterów, ale…  Ale czy tylko do inspiracji sprowadza się „twórczość” R.Wiącka?

podpisano:

Aleksander Prugar, Bartek Wrześniowski

Z pracami obu autorów można zapoznać sie na ich stronach internetowych: bartwrzesniowski.com oraz aleksanderprugar.com

Zdjęcie z zasobów agencji Edytor.net autorstwa Irka Dorożańskiego

- Jestem przekonany, że nie można traktować wskazanych podobieństw materiałów jako przypadkuuzupełnia Aleksander PrugarW fotografiach Roberta Wiącka widzę znacząca część powtarzających się tematów realizowanych w bardzo podobny sposób do prac moich kolegów i tego, co zrobiłem sam. Nie ma nic złego w fotografowaniu tematu, który już kiedyś był zrobiony. Ale od twórcy wymaga się innego, świeżego spojrzenia, autorskiego podejścia do zagadnienia i własnej fotograficznej interpretacji tego co widzi. To tak samo, jak nie ma sensu pisać książki, która już raz została napisana. Zwracam uwagę że w materiałach Wiącka rzucają się w oczy nie tylko zbieżność tematów, ale również zadziwiająco podobne kadry.

Osobiście wolę nie dotykać tematów, które fotografował ktoś inny i do tego zostały nagrodzone. Uważam, że integralną częścią przygotowywania się do realizacji materiału jest zapoznanie się z wcześniejszymi pracami innych, właśnie po to, żeby uniknąć tego rodzaju nieporozumień. Przecież za klika lat to mi ktoś może zarzucić, że to ja kopiowałem Roberta Wiącka.

Znaczące jest również, że większość fotoreportaży prezentowanych na stronie Roberta Wiącka powstała w ciągu ostatnich dwóch – trzech lat. Biorąc pod uwagę ich liczbę jestem zdziwiony że w tak krótkim czasie ten autor miał tak wiele „znakomitych pomysłów”

Bartek Wrześniowski dodajeŻyjemy w czasach, w których nasz zawód nie jest najlepiej postrzegany przez ludzi. Jeśli my sami nie będziemy szanować siebie i swojej pracy, będzie coraz gorzej.


Zdjęcia pochodzą ze stron internetowych agencji Reporter, Konkursu Fotografii Prasowej KFP SDP i agencji Edytor .net. Autorami są Adrian Ślązok, Łukasz Kuś i Michał Legierski. Fotografie zrobione są w różnych latach. Pracujący na Śląsku fotografowie śmieją się że kałuża jest tak stara jak same Lipiny.


Zwróciliśmy się do Roberta Wiącka z prośbą o ustosunkowanie się do zarzutów. Oto co napisał:

Wraz z ogłoszeniem wyników w konkursie BZWBK Press Foto 2010, zarzucono mi, że moje zdjęcia są podobne do innych fotografii. Takie opinie mocno mnie zażenowały. Jako, że z wykształcenia jestem dziennikarzem przez lata studiów nauczyłem się, że w moim zawodzie najważniejsza jest rzetelność, uczciwość i obiektywizm. Powyższe zasady stosuje także w fotografii. To właśnie fotografia jest dziedziną sztuki, którą cenię najbardziej, dzięki niej przekazuje mój punkt widzenia świata.

W realizowanych przeze mnie projektach fotograficznych poruszam głównie tematykę życia codziennego. Zdarza się, że sięgam również po popularne tematy – uwiecznione już przez wielu fotografów. Fotografia reporterska, a w szczególności wydarzeniowa ma to do siebie, że nieuniknione są zbliżone ujęcia tematów. Tym bardziej biorąc pod uwagę sposób pracy – szerokokątny obiektyw, fotografowanie z bliska a przede wszystkim szukanie emocji. Niektóre tematy narzucają już z góry przyjęte konwencje.

Chciałem podkreślić, że nigdy nie kopiowałem innych autorów, a realizowane przeze mnie materiały są moim własnym subiektywnym punktem postrzegania rzeczywistości. Dlatego nie rozumiem zarzutów, które mi się stawia. Nie można zabronić fotografowania np.: pielgrzymów w Kalwarii Zebrzydowskiej czy też na górze Grabarka tylko z tego powodu, że już zostali sfotografowani setki razy przez innych fotografów, a same ujęcia są podobne do siebie.

Czy w takiej sytuacji powinniśmy w ogóle zakazać fotografowania tych samych tematów?

Robert Wiącek


Postanowiliśmy zwrócić się z prośbą o opinię do kilku niezależnych fotoreporterów, pracujących w różnych częściach kraju. Oto ich refleksje po zapoznaniu się z materiałem zgromadzonym przez autorów listu:

Wojciech Druszcz – fotoreporter, przewodniczący Jury BZWBK Press Foto 2010:

Widzę ewidentną inspirację innym materiałem w nagrodzonym reportażu o procesji , jeśli nie nazwać tego nawet czymś więcej niż inspiracją. Na nieszczęście nagrodziliśmy ten zestaw i teraz pytanie co z tym zrobić?

Co roku na konkursy spływają tematy fotografowane wielokrotnie w latach poprzednich przez wielu fotoreporterów, co roku oglądając zdjęcia wydaje mi się że mam deja vu:  Żydzi w Leżajsku, Grabarka, Targ Koński to żelazne tematy na każdym konkursie.

Oczywiście nikt nie zabroni fotografującym chodzić śladami kolegów.. Fotografowie wzajemnie się podpatrują. Ale oglądając inne materiały tego autora odnoszę wrażenie że brakuje mu własnych pomysłów. Z drugiej strony jednak widzę że stara się spojrzeć na niektóre inaczej niż jego koledzy.

Fotografie stanowiące fragment materiału o złomiarzach – z lewej autorstwa Bartka Wrześniowskiego, z prawej Roberta Wiącka.


Czarek Sokołowski – agencja Associated Press:

-  Sprawa jest niejednoznaczna i bardzo trudno jest wyrokować. Przypominają mi się dyskusje sprzed kilku lat o materiałach o wypalaniu węgla w Bieszczadach, kiedy jeden autor dostał nagrodę a fotoreportaży o tym samym i w podobnej stylistyce powstało kilka. W tamtych materiałach powtarzało się zdjęcie człowieka oświetlonego strużką światła wpadającą przez dziurę w dachu. Ale przecież żaden fotograf nie zrezygnuje z takiego zdjęcia, każdy chce wykorzystać miejsce i światło.

Po jednym z konkursów pamiętam jak jurorzy cieszyli się, że dzięki temu, że mieli możliwość obejrzenia gigantycznej liczby zdjęć z różnych miejsc w Polsce, wiedzą gdzie szukać ciekawych tematów do własnych fotografii.

Nie twierdzę że w tym przypadku mamy do czynienia z plagiatem. I należy być ostrożnym z takimi zarzutami bo można zniszczyć człowieka. Myślę jednak, że nadmierne oglądanie zdjęć kolegów może czasem zaszkodzić. Można też wpaść w pułapkę i powielać samego siebie – sam osobiście  już nie jeżdżę np na Marsz Żywych do Oświęcimia bo mam wrażenie że robię co roku takie same zdjęcia.

Źle, że dzieją się takie rzeczy, ale jeśli są zauważalne to zdecydowanie trzeba o tym dyskutować.

Zestawienie zdjęć – na górze prace Aleksandra Prugara sprzed kliku lat, poniżej fotografie Roberta Wiącka. Zdjęcie stanowią fragment materiału o zakładzie produkującym figury świętych w Piekarach Śląskich.


Piotr Małecki / Napo Images / :

Jest parę niewątpliwie podobnych zdjęć, kolejność w reportażu o świętych figurkach jest rzeczywiście bardzo zbliżona. W przypadku “Bożego Ciała” dwa zdjęcia z reportażu są bardzo podobne. Widać, ze Robert Wiącek mocno zainspirował się zdjęciami kolegów, ale czy należy od razu z grubej rury podważać “wiarygodność, oryginalność i rzetelność dziennikarską” autora? Myślę, że zabrakło mu tylko oryginalności.  Tak czysto zawodowo myślę, ze gdy jedzie się na temat, który już przez kogoś został sfotografowany, po prostu ciekawiej jest szukać nieco innego podejścia do tej historii, próbować opowiedzieć ją po swojemu. Tutaj chyba autor nie przejawił zbyt dużo inwencji, poszedł na skróty.
A jeśli chodzi o skopiowanych – dużo fajniej jest być kopiowanym niż kopiującym. Znaczy, że się zrobiło tak dobre zdjęcia, że komuś innemu chce się biegać i robić je tak samo. To komplement.
Przypominają mi się obrazy dwóch kumpli z szesnastowiecznej Antwerpii – autorem jednego jest Rubens,  drugiego Paul de Vos. Zwróćcie uwagę na lwy ciągnące powóz. Do tej pory nie wiadomo, kto skopiował kogo, bo żyli w tym samym okresie i się dobrze znali. Albo może oni obaj skopiowali kogoś jeszcze innego?



Aga Łuczakowska  - freelancerka pracująca na Śląsku:

Tak jak wiele innych fotoreporterów, tak i ja dostałam na Facebooku wiadomość o tym, że w tegorocznym konkursie pojawił się “plagiat” oraz w załączniku zestawienie zdjęć Roberta ze zdjęciami fotoreporterów ze Śląska. Zdjęcia owszem podobne. PODOBNE ale nie takie same.

W Lipinach skąd pochodzi nagrodzony materiał, zdjęcia przyjeżdża robić co najmniej 10 fotoreporterów każdego roku. W tym roku naliczyłam tam ponad 20 osób z aparatami fotograficznymi. Napis “IHS” z kwiatów znajduje się tam w jednym miejscu. Można powiedzieć, że ten ołtarz oraz napis są zawsze centrum zainteresowania każdego fotoreportera (z tego miejsca pochodzi również nagrodzone zdjęcie Tomasza Tomaszewskiego). Zdjęcie “IHS” bardzo podobne ma również w swoim archiwum Bogdan Kułakowski, tyle że jego zdjęcie pochodzi sprzed 20 lat.. Odbicie w kałuży? Na procesji Bożego Ciała byłam w Lipinach po raz pierwszy jakieś 5 lat temu i jeżdżę tam prawie co roku. Co roku, w tym samym miejscu jest ta sama kałuża i gdy przechodzi tamtędy procesja, wielu fotoreporterów poluje na odbicie w niej procesji i familoków. Takie zdjęcia ma prawie każdy z nas w swoim archiwum.

Fabryka „świętych” to kolejny znany wszystkim na Śląsku temat. Wspomniany wcześniej Bogdan Kułakowski również fotografował tam 20 lat temu, potem po dłuższej przerwie pojawił się tam Rafał Milach robiąc kolorowe, bardzo dobre zdjęcia. Po nim pojawiło się tam wiele osób… jak relacjonują pracownicy zakładu każdego miesiąca zjawiają się tam uczniowie szkół fotograficznych i robią głównie czarno białe zdjęcia. Tak, PODOBNE do zdjęć Bogdana Kułakowskiego, zdjęć Rafała Milacha i Alka ale NIE TAKIE SAME. Proces powstawania każdej figurki wygląda tak samo. Po raz kolejny – nasze zdjęcia są podobne – są na nich te same osoby i te same sytuacje.

Uważam, ze nikt nie ma monopolu na fotografowanie na Śląsku i nie każde zdjęcie złomiarza z kilofem to plagiat. To, ze 20 lat temu ktoś już zrobił podobne nie znaczy, że nie można juz tam jechać i próbować swoich sił. Robert ma 25 lat, na swojej stronie internetowej ma więcej tematów niż każdy z nas mieszkający i pracujący na Śląsku dłużej niż on. Być może budzi to zazdrość. Zamiast donosić na Roberta za jego plecami i tworzyć mu bezpodstawnie złą reputację, myślę, że bardziej elegancko byłoby mu pogratulować i życzyć dalszych sukcesów. Ja mu gratuluję !

Fotografia Bogdana Kułakowskiego z 1994 roku.


Bartek Sadowski – fotoreporter współpracujący z „Rzeczpospolitą”:

Nie sądzę aby można było wyrokować na podstawie materiału z procesji w Świętochłowicach. Co roku jest tam mnóstwo fotografów, robią podobne zdjęcia. Ale po obejrzeniu reszty fotoreportaży Roberta Wiącka nie mogę oprzeć się wrażeniu że podobieństw jest stanowczo za dużo. Sam nie wiem, czy podchodząc do tematu który był już kiedyś fotografowany lepiej jest obejrzeć to, co zostało zrobione wcześniej, czy nie. Ale jeśli już się zna się produkcje kolegów to naturalną rzeczą jest unikanie podobieństw i szukanie własnej drogi.

Słynny akwen w Świętochłowicach, w którym odbija się procesja w każde Boże Ciało. Podczas tegorocznej procesji fotoreporterzy, trochę dla żartu ale też po to by dać wyraz poparcia dla Roberta Wiącka zrobili sobie zdjęcie przy „kałuży tak starej jak same Lipiny”

fot. Michał Legierski / Edytor.net – uwaga – autor zdjęcia pozostaje neutralny wobec całego sporu i nie wszyscy będący na zdjęciu zaliczają się do grona obrońców kontrowersyjnych materiałow.


I tutaj powinna być jakaś konkluzja i ładne zakończenie. Ale nie będzie, bo naprawdę nie mamy pomysłu co można jeszcze napisać. Każdy kto dobrnął do końca, sam zapewne wyciągnie wnioski, a będzie ich tyle ilu czytających.


Zgromadzili, wysłuchali, spisali i zebrali do kupy: Łukasz Głowala, Marek “Bolek” Sabiniak ;

Dziękujemy wszystkim, którzy zgodzili się wypowiedzieć w sprawie i byli zaangażowani  w powstawaniu tego materiału.


  1. Wpisy do “O kałuży, bluesie i świętych figurach na Śląsku”

  2. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Szkoda, że nie dodaliście słówka o zdjęciu Tomaszewskiego wygranym w Grand Press i kolejnej “burzy” wokół tamtego tematu…

    Współczuje Robertowi… gówniana sytuacja. Ja tam mam od początku zastrzeżenia do jury… Oni powinni znać prace innych fotoreporterów. W końcu jak są w jury to stanowią jakiś wyznacznik standardów i wiedzę winni mieć, co było publikowane i przez kogo. Zwłaszcza, ze mówimy tutaj o znamy sobie środowisku i dość znanych nazwiskach… :(

  3. Dodał(a) Admin_Luk dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Spieszę z odpowiedzią :) Kwestia zdjęcia Tomasza Tomaszewskiego jest ZUPEŁNIE ODDZIELNĄ SPRAWĄ i tak naprawdę ma się nijak do poruszanego wyżej problemu. W sieci pojawiło się kilka osób które twierdzą że były świadkami rzekomego “ustawiania” ludzi do zdjęcia, ale znamienne jest to że nikt nie chce się pod takim zarzutem podpisać i woli pozostać anonimowy.

  4. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Okey… nie zaśmiecam tematu… :)

  5. Dodał(a) shardac dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Niezręcznie mi się wypowiadać mimo wszystko, zwłaszcza, że trochę to wygląda na zasadzie srania do własnego gniazda – w którym są moim koledzy i koleżanki, śląscy fotoreporterzy.

    Jeśli jednak mowa o moim zdaniu, to wszyscy chyba szukają winnego nie tam, gdzie trzeba. Mam nieliche wrażenie, że sprawę spieprzyli członkowie jury, którzy MUSIELI choć raz widzieć owe fotografie, skoro większość z nich wcześniej została nagrodzona. Niemniej jednak co tak naprawdę z tego?

  6. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    no tak… w sumie skoro w konkursie nie było lepszych fotografii to nagrodzili te. Tutaj się trudno przyczepić.
    Można co rok nagradzać te same zdjecia… w wykonaniu różnych fotografów. W koncu płaczące matki niosące na rękach swych synów lub chowające twarze w dłoniach wygrywały już chyba kilkanaście razy w WPP…
    I tego typu zdjęcia sa nagradzane co rok…
    Nie mówiąc już o setkach zdjęć z zamiezek z zakrawionymi głowami i mózgami na ścianie… standard.
    Więc pewnie i dobrze się stało, że tak ciekawy temat został nagrodzony pare razy. A że fotografie trochę podobne… eee tam.
    :)

    I nadal to będzie uczciwe…

  7. Dodał(a) pankracy dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    jednak sie zmusilem do komentarza ,.
    sledze ten watek od poczatku , i do jakiego dochodze wniosku ???
    roberta nie znam nie widzialem nie znama jego prac , po raz pierwszy spotkalem sie z jego nazwiskiem po ogloszeniu wynikow juryy .
    i tak sie zastanawiam w czym problem rozdmuchany przez dwoch fotoreporterow , ale dlaczego -mysle? po kazdym temacie slaskich dni, klatki , kadry powtarzaja sie niczym jedna seria . a teraz niespodziewany atak zawisci dlaczego dlatego ze nowy kolega pojawil sie na lini strzalu? zrobil co chial , fotografuje jak widac jak reszta profesjonalistow zwraca oko ku kadrach tych co kazdy z fotopstryczek . zostal doceniony powtarzajac temat czy jego wina ? drogie jury??? Alku unosisz glowe bo ktos powotorzyl twoj temat swietobliwosci , ty nie byles pierwszy kolego :) czy aby napewno to twoj pomysl ?? cd: zlomiarze – atakujecie roberta o kolejna powtorke kadru a coz innego zlomiarze robia kazdy zlomiarz sobie rowny . atak dla mnie zenujacy wrecz dziecinnie slaby . robert nie winny wykonal swoja robote najlepiej jak potrafil a ze zwyciestwo odiosl to juz do jurry pretensje panowie mistrzowie . niektozy juz mieli swoje 5 minut :) bay interentowi wojownicy!!!! zazdrosc jak male dziewczynki:)

  8. Dodał(a) Bartek Wrzesniowski dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Pankracy:
    Mogę z Tobą podyskutować, jeśli podpiszesz się imieniem i nazwiskiem.
    W kwestii spraw formalnych: w języku polskim słowo „niektórzy” pisze się przez RZ.
    Napisałeś\łaś też „bay interentowi wojownicy!!” W języku angielskim słowo „bay” znaczy „zatoka”.
    Domyślam się, ze chodziło o angielskie „bye” – popularne pożegnanie – pa, lub cześć.
    „Jury” pisze się przez jedno „r”.
    Trzymajmy poziom …
    Chciałoby się powiedzieć:
    Ortografia jak u małej dziewczynki

  9. Dodał(a) Nabakier dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    A ja chciałam tylko napisać, że jestem pod wrażeniem – bardzo obiektywny materiał o tej całej aferze i kawał świetnej roboty. Brawo autorzy artykułu!

  10. Dodał(a) Piotr Kedzierski dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Ja się nie znam, więc się wypowiem ;) Czy jednak na konkursach fotografii _prasowej_ nie powinno być premiowane znajdowanie nowych ciekawych tematów i nowych spojrzeń ? Ogólnie oryginalność i pomysł ? Ze zdjęć wynika, że i tematy i sposób fotografowania powtarzają się, aż do przesady, a to staje się zwyczajnie nudne. O ile w formie i stylu zdjęć ciężko jest wymyślić coś ekstra nowego, o tyle tematów, zjawisk, problemów społecznych do sfotografowania są miliony i może czasem warto skręcić gdzieś w bok, a nie powielać i mielić już przemielone ;)

  11. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    A mnie korci aby odwrócić sytuacje i zadać pytanie kolegom po fachu Roberta:

    Jakie warunki musi spełnić zdjęcie aby uznać je za plagiat?

    Tutaj przewija się delikatne i subtelne określenie “zdjęcie inspirowane”, że się autor inspirował. W sumie to niesamowicie subtelne towarzystwo ci reporterzy..:) Oh ech bułkę przez bibułkę…:)

    No wiec,co uznajecie za plagiat? Jakie musi on spełniać warunki aby uznać, że fotografia jest kopią czyjejś pracy? :)
    Ciekawe…?

  12. Dodał(a) Piotr Kedzierski dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Iczek: Fotoreportaż sam w sobie, jako jakieś (mniej lub bardziej bliskie) odzwierciedlenie rzeczywistości chyba nie może być plagiatem innego fotoreportażu. Rzeczywistość nie może być plagiatem rzeczywistości ;)

  13. Dodał(a) shardac dnia 2010-06-09 | Odpowiedz

    Nie popadajmy w aspekty filozoficzne, Panowie. To nie chodzi o odzwierciedlanie rzeczywistosci, a chodzi o podejrzewania odzwierciedlenie czyjejs pracy.

  14. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Piotr – otóż to tak nie działa :) Gdyby założyć taką definicję jak proponujesz, to używanie przeze mnie logo np.: Nikon na mojej stronie byłoby odzwierciedleniem rzeczywistości, wszak ta firma istnieje. A sportretowanie mężczyzny z pszczołami na ciele (tak jak zrobił to Avedon) byłoby tylko oddaniem realiów :)

    Zaprzeczylibyśmy całej idei prawa autorskiego i własności intelektualnej.

  15. Dodał(a) Wojtek Matusik dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Bartek to jest rozmowa o fotografii a nie o ortografii:-). Fakt że łatwo się ukrywać pod pseudo, ale ten ktoś ma trochę racji. Myślę że część z fotografów czuje się jak “ikony” polskiej fotografii prasowej. Samozadowolenie i przekonanie o ekskluzywności własnych zdjęć. Grzesiek Kozakiewicz fotograf z Krakowa powtarza takie fajne zdanie że koło w fotografii zostało już wymyślone my tylko próbujemy robić z niego kwadraturę.
    Bardzo często zdarza mi się wykonywać podobne zdjęcie jak moi Krakowscy koledzy, albo stoimy obok siebie, albo to co się dzieje widzimy tak samo, lub bardzo podobnie. I co mamy się konsultować czy i jakie zdjęcie publikować???? Zadzwoni do mnie fotograf X i po publikacji powie: “Matusik złodzieju to był mój kadr i mój pomysł”….śmieszne czyż nie??
    Jestem w trakcie realizacji materiału o Śląsku i aż się boje co będzie jak go pokaże:-).
    Nie znam Roberta, ale mu współczuję. Za panów “ikony polskiej fotografii prasowej” trzymam kciuki. Róbcie fajne i ładne fotoreportaże żeby młodzież miała się na kim wzorować.
    Problem na pewno istnieje też w organizacji konkursu i w jury. Ale to już inna bajka.

  16. Dodał(a) Michalg dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Przeczytałem powyższy tekst. Nie ukrywam, że cała sytuacja jest dla mnie niedorzeczna. Niedorzeczna, ponieważ takimi zarzutami można obrzucić co drugiego fotoreportera.

    Przejrzałem jeszcze raz na szybko wszystkie nagrodzone zdjęcia w BZWBK i pierwszy z góry przykład, zdjęcie, które zdobyło dwie nagrody – http://www.bzwbkpressfoto.pl/laureaci,15.html
    Przecież tego typu ujęcie jest tak popularne, że nie rozumiem nagrodzenia tej fotografii.
    Żeby nie być gołosłownym, pierwszy materiał Jamesa Natchwey`a, w którym mamy podobne ujęcie -> http://viiphoto.com/detailStory.php?news_id=787 (17 zdjęcie w reportażu). Takich przykładów można znaleźć dziesiątki…

    Inny materiał, który został nagrodzony w konkursie GPP 2010, dotyczy Polskich żołnierzy w Afganistanie, link dla zainteresowanych -> http://www.grandpressphoto.pl/421 Przecież takich fotografii również widzieliśmy dziesiątki. Sama realizacja była identyczna jak tego materiału (proponuje obejrzeć wywiad z Finbarr`em O’Reillym na gazeta.pl, gdzie można obejrzeć wszystkie zdjęcia z tego reportażu).

    Czy ktoś zarzucił tym autorom, że kogoś splagiatowali? Nie, bo takie zarzuty są mocno nie na miejscu i to zarówno wobec tych wymienionych autorów jak i autora, o którym jest mowa w powyższym artykule. Ludzie nie dajcie się zwariować.
    Nie ukrywam, że materiał Roberta o Bożym Ciele w lipinach, jest najlepszy jaki widziałem i dlatego został nagrodzony. Temat o złomiarzach, również jest świetnie skomponowany z bardzo dobrymi kadrami. W obu przypadkach nie mam żadnych wątpliwości, że takie prace zostały słusznie nagrodzone.

  17. Dodał(a) pradut dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    od dziś strach wdowy fotografować

  18. Dodał(a) jarzabek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Nie gniewajcie się Alku i Bartku ale moim zdaniem, co do tegorocznych konkursowych zdjęć, kierując zarzuty w kierunku Roberta narażacie się delikatnie mówiąc na śmieszność i chwały toto raczej nie przynosi. Sami fociliście tego IHS-a/wiem bo znam te zdjęcia/. I to po Kułakowskim, Goli , Jodłowskim , Dorożańskim i wielu innych kolegach, których znamy. Czemu? Nie jestem też do końca przekonany, ze tak po ludzku zależało wam głównie na “rozpoczęciu dyskusji na temat granicy miedzy inspiracją a plagiatem” patrząc na formę Waszego listu i pisanie o poważnych zastrzeżeniach co do wiarygodności, rzetelności młodego zaczynającego przygodę z foceniem człowieka z którym nawet wcześniej nie zamieniliście słowa. Kończąc już to pastwienie się nad Wami, życzę samych rewelacyjnych kadrów, oczywiście choć troszkę gorszych od moich :) Maciek Jarzębiński

  19. Dodał(a) A.Prugar dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Maćku,

    Bardzo nie lubię określeń focenie, fotka, focić gdyż dla mnie te słowa nie oddają istoty fotografii. Fotografia to przede wszystkim – myśl. Obraz jest sprawą tak naprawdę – drugorzędną. „Fotka” kojarzy mi się z powierzchownością, pośpiechem i bezmyślnością. Fotki publikuje się na niepoważnych portalach. Fotografie oglądamy w gazecie i na wystawach. Może moje spojrzenie wyda Ci się dziwne, ale uszanuj je na przyszłość.

    Wskaż fotografię lub serię mojego autorstwa przedstawiającą napis IHS, która została nagrodzona. Mojej serii nie rozpowszechniłem. Nie zrobiłem tego, dlatego, że uznałem, że inni zrobili lepsze zdjęcia a moje i tak nie wniosą nic świeżego i nie napiszę nowego rozdziału opisującego znaną, świętochłowicką tradycję. Uznałem, że dla mnie ten temat jest wyeksploatowany, na Lipiny nie wróciłem i nie fotografowałem co roku.

    Chciałbym abyś zrozumiał, że nie chodzi w prowadzonej przez nas dyskusji o pojedynczą „IHS – fotografię”. To tylko przykład, przykład jeden z wielu. W ilości zapożyczeń jest sedno sprawy.

    Nie bójcie się fotografować wdów – róbcie to autentycznie po swojemu a jak najbardziej po nowemu.
    Jeżeli fotografujecie mając ciarki na plecach to na pewno nie będziemy nigdy rozmawiać o „plagiatach” czy „zapożyczeniach” a będziemy wzajemnie opowiadać sobie ten sam świat, ale zawsze inaczej, bo nawet teraźniejszość jest tajemnicą.

    Nie życzę Tobie kadrów ani lepszych od moich ani gorszych. Życzę Ci tylko tych – autentycznie przeżytych.

    Aleksander Prugar

  20. Dodał(a) abcdef dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Miałem nie pisywać na forach gdzie wymaga się rejestracji od autora używającego z uporem maniaka swojego prawdziwego imienia i nazwiska, ale włosy mi się na głowie jeżą.
    Na różnych forach toczą się dwie najpoważniejsze w ostatnim czasie dyskusje na temat kondycji polskiej fotografii prasowej. Ciekawie to wygląda u nikoniarzy gdzie niektórym puściły nerwy ale dyskusja jest raczej merytoryczna. Ciekawie wygląda też tu, choć na jednym i na drugim forum można zauważyć sporo chaosu.
    Uporządkowanie tego chaosu zależy od zdefiniowania problemu a definicja wygląda tak:
    Plagiat- skopiowanie cudzej pracy/pomysłu (lub jej części) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem, np. obrazu, grafiki, fotografii,…..
    Czy zdjęcie z odbiciem w kałuży jest plagiatem? – Jest bo wyczerpuje znamiona definicji a nic nie usprawiedliwia niewiedzy na temat pracy poprzedników. Młodzi wchodzący w zawód fotoamatorzy śledzą dokonania swoich poprzedników być może nawet nauczycieli i o zgrozo starają się ich małpować, kopiować czy powielać. Brak im własnego indywidualnego patrzenia i myślenia. Myślę ,że to jest podstawową przyczyną pokazywania się co jakiś czas materiałów identycznych z tymi które już kiedyś były publikowane. Jadąc na Śląsk nie można nie wiedzieć jakie fotograficzne ikony z tego obszaru zostały już zrobione, trzeba wiedzieć jak przed nami ktoś fotografował tylko po to by nie popełnić plagiatu.
    W tym wątku jest też sprawa druga związana z powstawaniem na świecie wielu bardzo podobnych do siebie fotografii. Tak oczywiście jest i można powiedzieć, że zdjęć matek z rączkami dzieci na twarzy powstało kilka tysięcy, tylko że jedna fota powstała w Sudanie, druga w Iraku a trzecia w Palestynie i to są trzy różne opowieści. Takich portretów jak Putina na nagrodzonym zdjęciu też powstało kilkaset no może kilkadziesiąt – ale nie w kontekście stosunków Polsko – Rosyjskich i obecnej sytuacji. Ten kontekst eliminuje zarzut plagiatu, bo miejsce – inne, impreza -inna, ludzie -inni. Procesja Bożego Ciała na Śląsku jest niezmienna, z tego co wiem nawet kałuża jest niezmienna. Zakład w Piekarach Śląskich też jest niezmienny.
    Pozdrawiam
    J.Gumowski

  21. Dodał(a) Bartek Wrzesniowski dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    -Maćku chętnie Ci pomogę odświeżyć pamięć tu jest „mój IHS”:
    http://bart.photoshelter.com/gallery-image/Corpus-Christi/G0000sWpGiuXhkuo/I0000Xl1wtpzro8Y
    Może to zdjęcie nie jest takie dobre jak moich kolegów, ale przynajmniej starałem się je zrobić w trochę inny sposób.
    25 lat i studia dziennikarskie za sobą to nie znów takie „zaczynanie przygody z foceniem”

    -Wojtek. Na wstępie dzięki za to, że podpisałeś się imieniem i nazwiskiem 
    Nawet większość wyrażających poparcie dla Roberta nad „słynnym akwenem w Świętochłowicach” )) zasłoniła twarze aparatami – cóż widocznie nie chce być za bardzo kojarzona ze swoim własnym poparciem…
    W żadnym wypadku nie czuje się i nie jestem „zazdrosną primabaleriną” nie czuję się też wyrocznią. Co do tego mogę jedynie zapewnić.
    Ta sprawa wydała mi się jednak tak ważna, że zabrałem w niej głos i podpisałem się z Alkiem pod naszym wspólnym listem.

    Doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że Boże Ciało, złomiarze itd., to oklepane i popularne tematy, które fotografowie realizowali jeszcze za czasów, gdy słowo aparat wymawiałem przez „j”.
    Problem widzę w tym, że na stronie R. Więcka większość materiałów „przypomina” (zarówno w formie jak i w treści) coś, co już dużo wcześniej było zrobione przez kolegów ze Śląska. Jeden z naśladowanych fotografów, który z przyczyn osobistych nie chciał się podpisać pod listem, przyznał w prywatnym mailu do mnie, że mamy sporo racji i działalność RW nazwał bardzo celnie „odtwórczość”.
    Nie wszystkie przykłady „odtwórczości” zostały pokazane w linku oraz świetnym, wywarzonym artykule powyżej (też gratuluje). Np. materiał „Ocalić od zapomnienia” RW do złudzenia przypomina materiał Piotra Szymona „Litwa-kartki z historii”.

    Każdy z nas ma na pewno w swoim archiwum fotografie, które coś tam przypominają i do czegoś są podobne. W przypadku strony RW mamy jednak większość materiałów podobnych jeszcze raz podkreślę- zarówno w formie jak i w treści – a to już niestety wygląda na systematyczną, i celową działalność.

    Nie zgodzę się też ze zdaniem, że wszystko już było, więc odtąd zdjęcia będą siłą rzeczy takie same. Najlepszym przykładem na to są chętnie przytaczane zdjęcia Rafała i Alka z Piekar – to samo miejsce, ci sami ludzie, ta sama kolejność produkcji, no i oczywiście wszystko robione z bliska, a jakimś cudem fotografie są kompletnie inne, mają zupełnie inny klimat.

    Jeśli pomiędzy ich materiałami ktoś widzi różnice tylko w kolorze, to serdecznie współczuje.

    Tomek Wiech zrobił swietny materiał o Parku Kultury w Chorzowie. Andrzej Marczuk też zrobił świetny materiał o Parku Kultury w Chorzowie. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w tych materiałach podobieństwo.

    Sam byłem w Lipinach na procesji BC tylko raz, jak zobaczyłem chmarę fotografujących to samo obok siebie fotografów, to mi się odechciało. Dwa lub trzy lata później pojechałem na procesje BC w inne miejsce na Śląsku, fotografowałem sam – też były kwiaty i stroje ludowe.
    Tu są zdjęcia z Lipin z pierwszego razu http://bart.photoshelter.com/gallery/Corpus-Christi/G0000sWpGiuXhkuo
    A tu z Chorzowa Batorego dwa lata później:
    http://bart.photoshelter.com/gallery/Corpus-Christi-in-Chorzow-Batory/G0000QhMPxHCQBOI
    Zawsze da się zrobić coś nowego – tylko trzeba myśleć.
    I jeszcze jedno, nie bójcie się fotografować wdów – róbcie to tylko po swojemu.

  22. Dodał(a) bolek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    “…Życzę Ci tylko tych – autentycznie przeżytych.”
    Jarząbek nie fotografuj boksu!! Błagam!

  23. Dodał(a) jarzabek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Do Bolka: Nie bój żaby nie fotografuje!Odkąd pod ringiem w Spodku wpadł mi w obśliniony ochraniacz na zęby do torby.

  24. Dodał(a) bolek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    “Czy zdjęcie z odbiciem w kałuży jest plagiatem? – Jest ”
    A wg mnie mnie porównywanie akurat tych dwóch zdjęć kałuży, jest bezsensowne. One są inne. Różnica w zdjęciu ze ścianą i złamanym światłem na którym jest mniej ludzi a wycięciem samej kałuży, bez pana w drzwiach jest duża. Temat jest ten sam, ale wg mnie przedstawiony inaczej.
    Tak samo uważam, w przypadku zestawionych w artykule zdjęć złomiarzy. Darujcie Panowie, ale tutaj też szukając podobieństwa robicie krzywdę akurat zdjęciu Bartka Wrześniowskiego.

  25. Dodał(a) abcdef dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Czy ktoś mi pomoże rozwiązać ten węzeł gordyjski???
    http://parafotomania.pl/

  26. Dodał(a) jarzabek dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    To jedna z prób podrzucania płatkami kwiatków po przejściu procesji.Zdjęć jest być możę więcej gdyż nie tylko Aga była obok Tomaszewskiego i asystującego mu redaktora

  27. Dodał(a) Michał Legierski dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Ze swojej czyli mojej strony. Fotkę (fotografię), którą wykonałem przy kałuży nie miała być poparciem dla Roberta. Niczym nie miała być. Nie neguję Roberta, nie bronię Roberta. Może osoby na zdjęciu są bardziej zaangażowane w całą akcję i popierają. Ja nie. Ja tylko robię zdjęcia. Proszę o wykreślenie z listy. A przechodząc do sedna. Sam w tym roku zrobiłem zdjęcie z kałuży, bo kadr był dla mnie tak strasznie oklepany, że aż głupio byłoby nie mieć też czegoś takiego w dorobku. Tak zwyczajnie dla jaj. Inna sprawa, że widząc, że Dorożka zrobił takie zdjęcie w 1943, a Dudi w 1715 nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby wysłać to na konkurs. Fotoreportaż ma to do siebie, że nawet jak człowiek chce świadomie plagiat popełnić to może powtórzyć jedynie pewien zamysł. Dokładnie się nie da. Na szczęście. Czyli za plagiatowaniu nie jestem jakoś bardzo przeciwny (dużo razy jak widziałem, że ktoś ma fajny kadr to kradłem pomysł i w drugą stronę też tak było, że fotoreportierzy kopiowali moje foty). Taka tam mała rywalizacja z dupy wyjęta. Ty zrobiłeś tak, ja zrobię to samo, ale lepiej. Z tym, że ma to sens jedynie przy fotach “zwykłych”, “codziennych”. Jak chcesz poszaleć i wysłać coś na konkurs, żeby być sławnym i mieć dużo lasek to bądź człowieku ORYGINALNY! Wymyśl coś swojego. Przecież o to w tym wszystkim chodzi. Na swoją obronę dodam, że w zasadzie nie oglądam zdjęć innych i nie wiem jakie kto kadry popełnił wcześniej. Mogę podac dwa przykłady: pierwszy to ta nieszczęsna kałuża. Gdybym był tam sam i nikt, nic by mi nie zasugerował to zrobiłbym właśnie takie zdjęcie. Nie wiedząc o tym, że ten kadr już istnieje dłużej niż ja żyję. A jako przykład drugi podam mój plagiat zdjęcia Rafała Klimkiewicza. Zrobiłem kiedyś zdjęcie cieni na ścianie górników pod KWK Wujek. Rafał się śmiał, że kopiuję po nim. Z tym, że jak robiłem zdjęcie nie miałem bladego pojęcia, że już coś takiego kiedyś powstało. Długi ten post, pogubiłem się. Przepraszam za te wszystkie głupoty.

  28. Dodał(a) agaluczakowska dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Bartek napisales:”Nawet większość wyrażających poparcie dla Roberta nad „słynnym akwenem w Świętochłowicach” )) zasłoniła twarze aparatami – cóż widocznie nie chce być za bardzo kojarzona ze swoim własnym poparciem…”
    Kolejny watek spiskowy? Najbardziej zasloniona aparatem na tym zdjeciu jestem ja (ixpan jest troszke szerszy niz normalny aparat wiec malo mnie widac…niech teraz ktos sprobuje robic panoramy na slasku ;-) .. swoja droga znalazlam w archiwum Koudelki jedna panorame ze Slaska.. i juz sama nie wiem czy wolno mi tez robic czy nie ;-) .. to tak na marginesie), a jakos nie mialam najmniejszego problemu, zeby skomentowac cala sprawe i podpisac sie pod tym imieniem i nazwiskiem, gdy zadzwonil do mnie Bolek z prosba o moja wypowiedz. Bartek – zdjecia zrobilismy dla smiechu, przez mysl mi nie przeszlo, ze bedzie gdzies opublikowane a juz napewno nie mam podstaw do tego by kryc swoja twarz.
    Pozdrawiam i mam nadzieje Bartek ze jak sie zobaczymy na jakims temacie to nie bedzie kwasu, zawsze sie lubilismy… choc pewnie nie bedziemy blisko siebie stac, zeby nie zrobic takich samych kadrow :-)
    Aga

  29. Dodał(a) Admin_Luk dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Wtrącam się – w kwestii zdjęcia przy kałuży. Dostałem to zdjęcie i kilka dni próbowałem ustalić o co chodzi. Najpierw myślałem że to fotografia autentycznej sytuacji – tzn niepozowane. Potem jeden ze śląskich fotoreporterów powiedział że to “ustawka” związana z “aferą śląską” :) żart, żeby niejako poprzeć Roberta Wiącka. Próbowałem ustalić w końcu jakąś ostateczna wersję, mam wrażenie że ktoś robi ze mnie idiotę…

  30. Dodał(a) Admin_Luk dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    UWAGA UWAGA WYJAŚNIENIE KWESTII ZDJĘCIA FOTOGRAFÓW PRZY KAŁUŻY – po rozmowie z autorem zdjęcie ustaliłem: sam autor POZOSTAJE NEUTRALNY i nie chce byc kojarzony z oskarżycielami ani obrońcami Roberta W. Po drugie – nie wszyscy przy kałuży zaliczają się do grona popierających kontrowersyjnego autora.

  31. Dodał(a) abcdef dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Adminie chyba rzeczywiście ktoś z ciebie idiotę. Wyjaśnij mi czy temat kałuży jest tematem zastępczym wobec sprawy fotki TT na GPP?

  32. Dodał(a) Admin_Luk dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Guma, ja Ci wszystko chętnie wyjasnie jesli wyjaśnisz mi swoje pytanie :) bo nie bardzo rozumiem…

  33. Dodał(a) abcdef dnia 2010-06-10 | Odpowiedz

    Dlaczego na swojej stronie nie dopuściłeś do dyskusji na temat głównej nagrody w GPP?
    Z tego co wiem parę osób prosiło cię o nagłośnienie sprawy? Sprawa plagiatu wydaje się drugorzędna wobec sprawy domniemanej manipulacji czołowego albo raczej najbardziej lansowanego fotografa RP!

  34. Dodał(a) Ludmila dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    a od kiedy Jerzy tu jest zakaz zakładania wątków na FORUM??? “Tomasz” i “Tomaszewski” nie są słowami “spamowymi” wiec każdy chetny wątek może założyc. Nie zauważyłam “niedopuszczania”. co do reszty nie mam sily…..ale czytajac to wszystko czuje że błądzimy. nie zmieniamy naszej rzeczywistosci na lepsza…kopiemy tylko ludzi po kostkach.

  35. Dodał(a) Wojtek Matusik dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Czy nie widzicie że problem leży nie do końca w samych zdjęciach. To czy ktoś się dopuszcza “plagiatu i manipulacji” powinni odkryć jurorzy. Jurorom podobały się te a nie inne zdjęcia i basta. Pretensje do jury. Alek po naszej dzisiejszej rozmowie, nie sądzę żeby świat zapomniał że fotografowałeś Śląsk i że ktoś ci “ukradł” zdjęcia.
    Co do zdjęć pana TT to temat na inną historię ale mam nadzieję że komuś nie braknie odwagi do jego poruszenia…

  36. Dodał(a) Admin_Bolek dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    “mam nadzieję że komuś nie braknie odwagi do jego poruszenia…” – odwagi nie zabraknie. Tylko niech komuś się zechce zebrać argumenty do kupy i je przedłożyć. Niby prosta rzecz, ale ten artykuł powstawał 5 dni! Nie ma tam nic odkrywczego, ale szukanie, gadanie, przepisywanie w wolnym czasie, którego nie mamy za wiele, zamiast kina/piwa/spania/lub jeszcze ciekawszych rzeczy w ramach cholera wie czego…Temat TT może pokazać się na tej stronie, tylko jak kogoś to tak boli to niech poświęci chociaż chwile, żeby przedstawić sprawę klarownie, bo my potem będziemy mieli 10 (sic!) razy więcej roboty, żeby to opublikować to z rzetelnością, której wymagamy od siebie i treści jakie publikujemy na tej stronie.

  37. Dodał(a) Admin_Luk dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    @ DO GUMY – ABCDEF
    /i wszystkich których gryzie dlaczego nie piszemy o sprawie laureata Grand Prix GPP /

    Po pierwsze nie rozumiem zarzutu “temat zastepczy” – równie ważny jak inne. A może wazniejszy, nie wiem. Że posłużę się przykładem – mamy powódź i wybory – czy jeden z tych tematów może być zastępczy dla drugiego ? Nie mieszjamy dwóch odrębnych spraw.
    Co to znaczy “nie dopuściłem”? Wywaliłem coś ? Jesli już kierujesz jakieś zarzuty pod moim adresem to proszę – wyrażajmy się precyzyjnie. Kiedyś już napisałeś że tu coś rzekomo cenzuruje – przez dwa lata wywaliłem dwa posty jakichś skończonych “internetowych” chamów, jednego użytkownika nieco zbeształem i to było tyle.

    Opisaliśmy sprawę “śląską” bo były konkretne zarzuty dwóch NIEANONIMOWYCH osób. Staralismy się to zrobić obiektywnie, bo nie chcemy żeby ta strona miała charakter awanturniczy. Żaden z nas nie czuje sie na tyle kompetentny żeby kto w naszym zawodzie osądzać kto jest uczciwy a kto nie Zapytalismy kilku ekspertów o opinie. Odpytaliśmy dwie strony konfliktu. W przypadku zdjęć Tomasza Tomaszewskiego zarzuty są najróżniejsze i zmieniaja się i mnożą z dynamiką godną filmu akcji – jednym nie pasują cienie, innym aparat tlenowy, inni widzą tę samą dziewczynkę w dwóch miejscach na jednym zdjęciu, a jeszcze inni ponoć byli świadkami jak ustawiał ludzi do zdjęcia. Więc o czym mamy napisać? Że “na mieście i w internecie się mówi o tym że Pan TT jest nieuczciwy”? Poza tym – nawet gdybyśmy próbowali opisać sam szum wokół zdjęcia lub zdjęć Tomasza Tomaszewskiego to musielibyśmy ten tekst zmieniać co godzinę. Sam osobiście zmieniałeś zdanie co do jego fotografii – najpierw gratulacje, potem że jednak gratulacje ale masz wątpliwości, potem że cienie jednak mogą się ułożyć krzywo, potem że nie ma cienia drutów, że dziewczynka sie rozmonożyła – jak juz zniknęła, to coś tam innego… zapewne pominąłem inne zwroty akcji albo porąbałem kolejność, ale wybacz – mam też inne zajęcia niż siedzenie przy komputerze i śledzenie tego, co właśnie wypisują internauci i co “wykryto” nowego w zdjęciach TT”

    Poza tym – zdarzało sie juz tak w historii tej strony że ktoś pisał, żeby sie zająć sprawą, a w momencie kiedy wybuchała jakaś burza – powiem po męsku – spierdalał. Nie dam sie podpuścić po raz kolejny, nie mam ambicji dać sie ukrzyżować w imię “dobra polskiej fotografii prasowej” dlatego że ktos znów poczuł sie pokrzywdzony.

    To że prowadzimy tę stronę nie znaczy że jesteśmy trybunami wszystkich uciśnionych i pokrzywdzonych fotografów. Zwyczajnie brakuje nam czasu na jej redagowanie, a staramy sie jak możemy. Tekst powyżej powstawał 5 dni, kosztował nas mnóstwo czasu, wiszenia na telefonach, czytaniu mejli i pisania. Większość wypowiedzi była autoryzowanych. Sam osobiście – przede wszystkim – jestem fotografem. Może przeciętnym, ale to jest cos co sprawia mi frajdę, zarabiam tak na zycie i jest priorytetem. Ta strona to produkt uboczny, do której dokładamy i to niemałe pieniądze. Bardzo bym chciał żeby stała sie ciekawa i ważna dla nas wszystkich wykonujących ten zawód. Jeśli ktokolwiek tylko chce i ma coś do wniesienia – serdecznie zapraszam do współpracy, bo mam nadzieję że może z tego powstać coś dobrego. Sami nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć sie na wszystkie tematy z całej Polski i nie czujemy sie ekspertami w kwestii plagiatów, nadmiernego użycia photoshopa czy innych niespecjalnie uczciwych zabiegów.

    Przymierzalismy się i nadal przymierzamy, żeby opisać całą zadymę ze zdjęciem lub zdjęciami Pana Tomaszewskiego, chocby dlatego że to ciekawostka bez precedensu. Ale opisać obiektywnie. Bo samo to że jest taka afera – jest ciekawe. Ale nie wyobrażam sobie żeby go pytać o jego uczciwość tylko na stronie internetowej lub blogu. Jesli jakis materiał będzie w końcu powstawał – z pewnością zwrócimy sie przede wszystkim o zdanie do autora kontrowersyjnych zdjęć, tak samo jak zrobilismy to w przypadku tematu oskarżeń o plagiat. Zapytamy ekspertów – jeśli oczywiście ktokolwiek będzie sie chciał w tej sprawie wypowiedzieć podpisująć sie swoim imieniem i nazwiskiem. Jesli znajdzie się świadek rzekomego ustawiania zdjęć który odważy sie o tym powiedzieć nieanonimowo – przytoczymy taką wypowiedź. Jak na razie – z tego co wiem – było spotkanie z Tomaszem Tomaszewskim w Domu Dziennikarza i nikt go tam nie zapytał o to jak to jest z tymi cieniami, dziewczynkami i drutami, choć na niektórych blogach już huczało. I żeby było jasne – osobiście nie jestem przekonany ani do tego że Pan Tomaszewski manipuluje przy swoich zdjęciach ani do tego że wszystko jest w porządku.

    Dopóki prowadzę tę stronę, nie puszczę tu tekstu który przypominać będzie bardziej nagonkę, “procesy kiblowe” lub zebrania partyjne z lat 50-tych, na których gnojono jakiegoś delikwenta nie pytając go o zdanie. Jeśli ktoś chce sobie podyskutować i podzielić się swoimi spostrzeżeniami – na tej stronie jest forum dyskusyjne i można pisać do woli.

    Kolejna rzecz której nie rozumiem – dlaczego pretensje są kierowane do nas? Są dwie organizacje zrzeszające fotoreporterów, które podobno mają dbać o dobre imię i honor naszego zawodu. Obie maja osobowość prawna, budżety, składki, strony internetowe, prawników i zrzeszają autorytety, a Ty – z tego co wiem – należysz do obu. Dlaczego to my jesteśmy w obowiązku zajmować się sprawą laureata Grand Prix GPP ? Zajelismy sie sprawa, z ktorą zwrocił się do nas Aleksander i Bartek ponieważ dostarczyli argumenty a ich stanowisko było klarowne i uporządkowane. To ze ktos zadzwoni do nas i “poleci” temat nie znaczy, ze zbierzemy rzetelny material i jeśtesmy zobowiazani rozwiklać zagadkę.

    Kończąc – jeśli ktokolwiek spisze zarzuty do Tomasz Tomaszewskiego, znajdziemy osoby które będą sie chciały wypowiedzieć – zajmiemy sie tematem. Wymagamy rzetelności i od siebie i od ewentualnych współpracowników.

    I jeszcze jedno – temat powyżej to nie jest “temat kałuży”. Nie po to się tyle nad tym narobilismy żeby to teraz sprowadzać tylko do kałuży. :)

    Jerzy – znamy sie i masz mój nr telefonu, jeśli chcesz coś wnieść w budowanie tej strony zapraszam. Ostatnia wiadomośc od Ciebie była taka że nie chcesz już się tu udzielać, bo trzeba sie logować.

    pozdrawiam
    Łukasz

  38. Dodał(a) abcdef dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Łukaszu,
    dzięki twojej pomysłowości i zaangażowaniu strona fotoreporterzy.net jest jedną z najbardziej popularnych stron w środowisku fotografów. Sam odwiedzam ją prawie codziennie.
    To było ….”Łubu-dubu” – teraz do meritum.
    W ostatnim czasie na skutek rozstrzygnięć w dwóch konkursach fotograficznych, wykrystalizowały się dwie niebywale interesujące i moim zdaniem bardzo ważne sprawy. Pierwsza sprawa dotycząca mówiąc umownie – plagiatu i druga dotycząca rzetelności i kondycji fotografii prasowej.
    Pierwszy temat pojawił się na twojej stronie, drugi nie zaistniał choć wiem, że proszono cię o zamieszczenie tekstu w tej sprawie. To jest wszystko co chciałem ci przekazać.

  39. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Guma – noż do ciężkiej cholery, przecież Łukasz Ci wszytko wyjaśnił w poscie tak długim, że próbując sobie wyobrazić Łukasz jak to mówi, to nie umiem :)
    Prowadzisz sfore naganiaczy w kierunku ofladrowanego Tomaszewskiego. Wilk sie wprawdzie broni, ale jak słusznie zauważył Łukasz – dopóki ktoś nie zbierze do kupy tych wszystkich sugestii wysuwanych w stosunku do “nietykalnego guru” namaszczonego przez NG wiele lat temu, to pozostajemy w sferze anonimowych oskarżeń i insynuacji. No i Twoich imieniem podpisanych “pytań”.

    Poczekaj, pozbieraj info i walnij materiał na sowim blogu… Oczywiscie wczesniej zadzwon do Tomka – w koncu się znacie dobrze ponoc.

    Ups.. znaliście :)

  40. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    poprawka… *nosz

  41. Dodał(a) walus dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    oskarżenie o plagiat jest bardzo poważnym oskarżeniem. temat, który zrobił pan Wiącek jest tak oklepany,że do bólu -a to może skutkować podobieństwami zdjęć do tysięcy wykonanych wcześniej.
    powiem szczerze,że na miejscu p.Wiącka będąc pewnym swoich racji zastanowiłbym się nad sprawą w sądzie o zniesławienie gdyż niezależnie od wyniku sporów na forach zostanie mu to jak drzazga w życiorysie.
    patrząc w ten sposób jak oskarżający go panowie to setki fotoreporterów popełniło plagiaty podczas ostatniego miesiąca – w czasie powodzi – wszyscy mają na zdjęciach zalane posesje (często te same), walczących z żywiołem ludzi (często tych samych), uwięzionych na dachach (często tych samych), helikoptery, amfibie etc. (takie same i to w podobnych kadrach).
    o oryginalności i jakości materiału powinni wypowiadać się członkowie jury a nie autor – bo (przynajmniej teoretycznie) zadaniem autora jest pokazanie rzeczywistości na swój sposób (znaczy tak jak ją widzi). a że jest to sposób, w który widzą ją też inni?
    jak powiedział jeden z kolegów – żeby zrobić tą procesję oryginalnie to trzeba by ją chyba w makro robić albo z modelu samolotu z podwieszonym aparatem,który latałby nad uczestnikami…(no chyba ,że to też już ktoś zrobił)
    i tak na marginesie – czy autorzy oskarżenia o plagiat zadali sobie trud skontaktowania się z p.Wiąckiem? pytam bo tego typu zadymę należałoby chyba od takiej rozmowy rozpocząć a nie widzę wzmianki o jego stanowisku w ich liście.

  42. Dodał(a) LUXIUS dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    To,że foty podobne to nic dziwnego, ale , ze od razu plagiat.. Stoi stado fotoreporterów i w jednym miejscu, ramie w ramie i walą foty, to jak maja być niepodobne? To co ktoś ma monopol, albo jakieś pierwszeństwo? Awantura bo “młody” przeskoczył wyjadaczy, ktoś ma monopol na nagrody? Czy jak by jakiś stary wyjadacz dostał nagrodę za podobna fotę to wtedy nie było by sprawy? Zrobił, wysłał i wygrał,kropka, A co inny nie mogli? Może nawet wysłali. Ale wybrali jego bo widocznie uznali, że jego najlepsze. Gratulacje.

  43. Dodał(a) robertwiacek dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Po opublikowaniu oświadczenia, nie zmierzam się wdawać w polemikę z panem Prugarem oraz Wrześniowskim.

    Poczyniłem już pierwsze kroki zmierzające w kierunku zakończenia tej sprawy w sądzie.

  44. Dodał(a) iczek dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    A ja mam takie małe pytanie do Roberta. Czy jadąc tam znałeś wcześniejsze prace kolegów czy kompletnie nie wiedziałeś gdzie jedziesz i co tam zastaniesz?
    Bo ja rozumiem, ze skoro wybierasz sie w ajakis miejsce, to wiesz co tam zastaniesz, a juz szczególnie akurat na to Boże Ciało…

    Co Cie skłoniło aby wyslać fotografie łudząco podobne do innych kolegów na konkurs? Nie maiłeś jakiegoś hamulca..?

    Twoje oświadczenie jest tak ogólne, ze równie dobrze mogłoby dotyczyć namalowania przez Ciebie kopii Monalisy… :)

    I ja powtarzam – największy kłopot ma jury, bo wykazało się daleko idącą nieznajomością rzeczy ocenianej… ech.

  45. Dodał(a) Bartek Wrzesniowski dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Rozumiem, każdy ma prawo do obrony swoich poglądów. Też zdążyłem się już skontaktować z prawnikami.
    Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś będzie potrzebował dobrego prawnika specjalizującego się w prawie autorskim, to służę adresem- wystarczy do mnie maila napisać.

  46. Dodał(a) Piotr Kedzierski dnia 2010-06-11 | Odpowiedz

    Eee :( Jakie to polskie :( Będą teraz wszyscy wszystkich ciągać po sądach, zleci ze trzy lata zanim jakiś wyrok sensowny zapadnie, a pożytku z tego nie będzie żadnego (oprócz zarobków prawników). Zamiast siąść, pogadać nawet ostro przy piwie w gronie kolegów i wypracować jakieś wspólne wnioski na przyszłość. Szczerze mówiąc brakuje mi solidnej wielopłaszczyznowej debaty o fotoreportażu. Panowie nieśmiało namawiam jednak do dyskusji, a nie do ciągania się po sądach.

  47. Dodał(a) jezior dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    Jakiś tydzień nie zaglądałem i jest DOBRZE :)
    wojna! sądy! mordobicie! :)
    Z jednej strony: “jestem zdziwiony że w tak krótkim czasie ten autor miał tak wiele „znakomitych pomysłów”” a z drugiej: “zdążyłem się już skontaktować z prawnikami”…
    Polecam wszystkim ( także sobie :) ) zwiększenie wysiłków w poszukiwaniu naprawdę “znakomitych pomysłów” i pamiętanie, że nie krytykują tylko znajomi z fej-zbuka…

    Kiedyś, lata temu, starszy kolega po fachu, po ogłoszeniu wyników Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej (jak się niedawno dowiedziałem na mieście TEGO JEDYNEGO PRAWDZIWEGO polskiego konkursu fotograficznego od czasów Grunwaldu) powiedział, że jest jak zawsze zniesmaczony wynikami ale to odczucie zmniejsza się wraz z ilością nagród które mu na tym konkursie przyznano…
    polecam “na niedziele” :)

  48. Dodał(a) Arek Gola dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    Panowie, spokojnie,
    nie ma przecież dwóch takich samych zdjęć.
    Co w takim razie, jeśli na jednym materiale, kiedy fotografowało 20 fotoreporterów na niewielkiej przestrzeni, wraz z kolegą z innej redakcji fotografujemy tego samego gościa,w tym samym czasie i kontekście (wydarzyło się to nie raz).
    Nie wiem kto pierwszy nacisnął spust, mamy to samo ujęcie…
    Ja chcę to wykorzystać i on…
    Jak to wytłumaczyć?
    Kto kogo plagiatuje, i czy to w ogóle plagiat?
    Z prawnego punktu widzenia nasze zdjęcia są różne.
    Zrobione przez różnych autorów, innymi aparatami, w innym czasie(chociaż to tylko ułamek sekundy)z innych miejsc(chociaż to tylko parę centymetrów).

  49. Dodał(a) Adriano dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    o ja pierniczę, ale się tu narobiło. Poczytałem argumenty jednej i drugiej strony. Każdy ma trochę racji w tym, co pisze/mówi.

    To, co mnie najbardziej drażni to dwie sprawy:

    1. autor przygotowując fotoreportaż z danej imprezy musi zasięgnąć informacji o tym, co fotografuje. W czasach ogólnodostępnego internetu nie jest problemem szybki przegląd wcześniejszych prac kolegów po fachu. A po zrobieniu tematu, mając świadomość, że nie “odkryło się Ameryki”, że akurat piorun strzelający w familok, koło którego przechodziła procesja, nie zrobił tej fotografii unikatem – nie wysyła się takiej pracy na konkurs. Z szacunku do siebie i kolegów, którzy “klepali” temat wcześniej.

    2. Jury konkursu, który aspiruje do bycia wyznacznikiem pewnej jakości fotografii, powinno wiedzieć, co ocenia. Rozumiem – tysiące prac, miliony minut spędzonych na wpatrywaniu się w masę fotografii. Ale kiedy już się wybrało powiedzmy 10 najlepszych tematów, czy tak ciężko jest wygooglować i spojrzeć ile fotograf wniósł sam, a ile podpatrzył?

    Co do zdjęcia kolego Tomaszewskiego, to sam jestem ciekaw, jak rozwinie się dyskusja.
    Pozdrawiam, Adrian Gładecki

  50. Dodał(a) fotografista dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    Nie jestem śląskim fotoreporterem ale jednak fotoreporterem, który widzi to i owo.
    Zakładam, że autor rzeczonych zdjęć nie chodzi za innymi fotografami – nie dosłownie – choć nie chce się mi w to wierzyć, mając w pamięci to, co widziałem.
    Autor stawia na łatwe i szybkie wejście na rynek eksploatując wielokrotnie obfotografowane tematy. Jeśli robi to nieświadomie, to jego rzetelność i efekt studiów stawiam pod znakiem zapytania. Każdy dobry fotograf zna dobre fotografie innych dobrych fotografów i stara się nie robić tego, co już wielokrotnie zrobiono. Jeśli jednak już coś zachęci go do podjęcia tematu, to zrobi wszystko, aby nie zostać posądzonym o wtórność.
    Któryś z jurorów powiedział, że na konkurs wpływają zdjęcia końskie – myślę, że miał na myśli Skaryszew, Żydzi w Leżajsku, Lelowie, Grabarka… Panowie Jurorzy! Jeśli macie świadomość tego, a często macie, że to już było i było bardzo podobne, to wyrzućcie takie zdjęcia do kosza. Oczywiście pod warunkiem, że targ koński, czy Żydzi nie wnoszą niczego nowego do konkursu i fotografii. Postępując w sposób jak wyżej, utwierdzacie fotografów w słuszności kopiowania tematów. Może czas skończyć z byle jaką Polską strażacko religijną, okraszaną nieudolnymi zdjęciami kalekich i koniecznie uśmiechniętych dzieci? Może warto czasem pokazać inną Polskę, inny świat? Jury mogłoby wtedy uniknąć oskarżeń o brak rzetelności, czy brak kompetencji, nagradzając ciągle te same zdjęcia – czytaj podobne, tych samych autorów na wszystkich polskich konkursach…Kiedyś często w regulaminach konkursowych gościł zapis:
    w konkursie nie mogą brać udziału zdjęcia wcześniej nagradzane…
    Może warto wrócić do tego zapisu? Byłby on korzystny dla kondycji polskiej fotografii, która nie jest przecież najlepsza.
    A więc! Od przyszłego roku wprowadzamy wspomniany zapis, a Jurorzy wyrzucają do kosza zdjęcia i tematy, które były wielokrotnie eksploatowane. Jestem ciekaw tego, jak będą wyglądały pokonkursowe wystawy?!

  51. Dodał(a) jezior dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    jednak na fotoreporterach spokojnie… prawdziwa zadyma na gazecie… argumenty nawet polityczne… ktos nawet widział na zdjęciu TT swastyke… warto poczytać żeby zobaczyć do czego zdolni są internauci
    masakra

  52. Dodał(a) shardac dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    link prosze ;-)

  53. Dodał(a) Ludmila dnia 2010-06-12 | Odpowiedz

    Troszkę brakowało mi ostanio czasu, by tu cos napisac, ale nawet cieszy mnie przebieg dyskusji. Najbardziej chcę zobaczyc “ten proces o plagiat w fotografii prasowej”. Zgadnąc wyniku nijak nie mogę, wiec zżera mnie ciekawosc co zrobi SĄD RP. (efekt może nam pomóc lub nas zabić) Jednak mam taką refleksję zamiast dyskutować, definiować, rozumieć. My sie wyzywamy i dąsamy. Nasz fach nie cierpi przez istnienie naśladowców, nasz fach cierpi, bo “POLSKA” nie wie co to dobra fotografia prasowa a co przecięna czy bylejaka. A my zamiast lansować dobra fotografię i dobrych profesjonalnych fotografów kopiemy się w czułe lub mniej czułe miejsca. Alku i Bartku i inni to nie Robert Wiącek naruszył wasze dobra, a jurorzy, którzy nagrodzili banalne foty. Jedyny skandal jaki widzę w tej historii to niekompetencja jurorów!!!!!! Jesli co pięć lat w jednym konkursje nagradza sie “podobne” fotoreporteże to źle świadczy tylko o jurorach. Nawet z najprostszego powodu: kto stoi w miejscu ten się cofa. A jurorzy B_Z_W_B_K_ wysłali nas 5 lat wstecz! Na tym cierpi “nasze zawodowstwo “. Jesli po pięciu latach nagradzamy ten sam temat, a moim zdaniem, gorzej sfotografowany doprowadzamy do inflacji poziomu polskiej fotografii prasowej. Konkursy są ważne, bo dla osob postronnych, one wyznaczają jakość naszego zawodu. Stąd duża odpowiedzialnosc spoczywająca na jurorach. Dlaczego jurorzy nie znają historii polskiej fotografii prasowej??? Zadziwiające są dla mnie kuluarowe dyskusje po konkursach, kiedy stawia się jurorom zarzut ze nagrodzone fotografie są słabe, pada zawsze odpowiedz, że nie było lepszych. Dlaczego jeśli nie ma fotografii kwalifikujących się do nagrodzania, to te nagrody się jednak przyznaje? W konkursie Pressa np. jurorzy co roku w kategorii sport szukają, cytując jurora konkursu, „czegoś innego” . Dlaczego zamiast najlepszej fotografii sportowej nagradzają zdjęcia „dziwnej treści”???? Dlaczego kategorii sport nie traktuje się w tym kraju na tych samych zasadach co kategorie: wydarzenia czy ludzie????? Moim zdaniem zamiast nazywać Roberta Wiącka wyrazem na „p” wystarczyło pokazać jak bardzo jest „ nieświeży ”. Panowie Alku i Bartku wiem, że można się sfrustrować, ale wyzywanie drugiego człowieka brzydkimi wyrazami jest tylko oznaką słabości. Poza tym bijecie w laureata, a tym samym bijecie w fotografię prasową, bo kilku jurorów wpisało go do jej historii, a to nie jest w naszym ogólnym interesie. Pomyślmy jak lansować dobre foty, jak promować profesjonalnych fotografów, zamiast wyzywać i obrażać się wzajemnie.

  54. Dodał(a) jezior dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    Prawie się zgadzam z Ludką :) Raczej jestem za zdjęciami “dziwnej treści” o sporcie, zresztą na inne tematy też :)
    Wracając do tematu “konkursowego”, trzeba chyba jednak stwierdzić, że trzy duże, rozreklamowane konkursy tak naprawdę nie koniecznie muszą o polskiej fotografii opowiadać cokolwiek… to są imprezy zorganizowane, jedna przez bank, dwie przez jakieś redakcje (żeby nie było, FAJNIE ŻE SĄ!!!) ale nie ma nadal konkursu, który by był umocowany w jakiś sposób w środowisku fotograficznym. To poniekąd pokazuje jakie to środowisko jest.
    Żeby było jeszcze smutniej, dodam że o polskiej fotografii prasowej niestety najwięcej mówią zdjęcia publikowane w polskiej prasie, a nie jakieś dyplomy które można sobie na ścianie powiesić…
    Konkursy promują fotografię… pytanie gdzie ona jest poza konkursami…
    Charakterystyczne wypowiedzi laureatów przy odbieraniu nagród to podziękowania, że dany materiał gdzieś będzie widoczny bo w gazetach nie poszedł. Siurrealizm potęguje zwykle fakt obecności w jury np. kilku szefów działów foto z różnych ważnych gazet :) Pewnie dlatego po uroczystości wszyscy zaczynają ostro pić :)
    Co dalej więc robić ? Wiadomo śluby ! a potem fotografować jak nam w duszach gra :)

  55. Dodał(a) adam_poznan dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    Dlatego właśnie fajną inicjatywą (moim zdaniem) był konkurs organizowany przez KFP w zeszłym roku…
    szkoda że w tym roku go nie ma.
    Był w jakiś sposób niezależny, był comiesięczny – więc była szansa na większy przekrój tematyczny.

    Mi się podobał :)

  56. Dodał(a) Ludmila dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    niestety poziom wiekszości wysylanych fotografii na w/w konkurs był żenująco niski. Srodowisko olało sprawę….być może tylko gotówka mobilizuje do wysyłania zdjęc (a być może środowiska nie ma i fotoreporterów nie ma)…..powiedzmy sobie szczerze tylko zaangażowanie redakcji PAP uratowało konkurs KFP. Z jednej strony narzekamy z drugiej wszystko olewamy… A uzywając obecnie obowiazującej nomenklatury…..nie mamy taktyki, jesteśmy niezgrani i strzelamy samobóje.

  57. Dodał(a) adam_poznan dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    Moim zdaniem to kłopotem było średnie rozreklamowanie tegoż konkursu. Ja o nim się dowiedziałem w zasadzie tylko stąd. No i widziałem jeszcze ogłoszenie wyników na fotopolis.pl .

    A z drugiej strony – każdy jakoś musi zacząć..
    każdy konkurs kiedyś powstał…
    i nie od razu kraków zbudowano :)

    Ja tam w konkurs wierzyłem :)

  58. Dodał(a) lukasz dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    Jak dobrze, ze w Polsce nie mieszkam. Nikt tez nie podwaza autentycznosci moich zdjec, co najwyzej jakies gliwickie gazety (w sumie jedna) czasem (w sumie raz) jakies foto ukradna.

  59. Dodał(a) jezior dnia 2010-06-13 | Odpowiedz

    a w konkursie KFP to nie byli ci sami jurorzy co na bzwbk ?
    tak sie po zlosliwosci pytam :)

  60. Dodał(a) shardac dnia 2010-07-29 | Odpowiedz

    A tak swoja droga: ktos z Was w koncu rozmawial osobniscie z Robertem Wiackiem? (A czy swoja droga on nie jest takze operatorem tvnu?)

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.