Przekrój wyjaśnia i przeprasza
2009-11-30 | by Admin_Luk |
W ostatnim numerze tygodnika Przekrój ukazała się notatka, którą zamieszczamy powyżej. Sprawa dotyczy historii, o której wspomnieliśmy w poście “Kto jest ojcem?” kilka dni temu.
Serwis i forum dyskusyjne zawodowych fotografów prasowych.

W ostatnim numerze tygodnika Przekrój ukazała się notatka, którą zamieszczamy powyżej. Sprawa dotyczy historii, o której wspomnieliśmy w poście “Kto jest ojcem?” kilka dni temu.
Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.
Wpisy do “Przekrój wyjaśnia i przeprasza”
Dodał(a) Wilq dnia 2009-11-30 | Odpowiedz
Bardzo ładnie, bardzo ładnie. Uważam, że sprawa została załatwiona tak jak trzeba.
Dodał(a) Olek dnia 2009-12-01 | Odpowiedz
Kulturka. I zdaje się że ktoś z Przekroju bywa na naszej stronie.
Dodał(a) Ludmila dnia 2009-12-05 | Odpowiedz
Bardzo niedobrze, że nie odezwał się w tej otwartej dyskusji(na forum) główny zainteresowany i poszkodowany Rafał Guz. Szkoda, że kiedy sprawa została “wyjaśniona”, nie poinformował innych. (wypadałoby) Szkoda, że nie mamy informacji, że Przekrój tak ładnie przeprosił, bo dostał od prawnika Rzepy list nie pozostawiający złudzen, że naruszone zostalo prawo autorskie Rafała i FOTORZEPY. Szkoda,że o tym nie mowimy publicznie, bo dałoby to innym sygnal, ze mozna i trzeba dbać o swoje prawa. Błąd Przekroju polegał na tym, że w miejscu publikacji (na ilustracji) zostało zamieszczone tylko nazwisko przetwarzającego zdjecie Łukasz Poslada. Gdyby Przekrój nie umiescil żadnego nazwiska lub nazwiska obu panów, problem by nie zaistnial. (Jak wiadomo obaj panowie byli podpisani na koncu tekstu). Pozostaje jeszcze kwestia cennika za takie publikacje. Podobno Rzepa kasuje za takie “inspiracje” jak za publikacje zdjecia, ale niestety podobno nie wszyscy tak robią. Czy tak powinno być?
Dodał(a) Saszka dnia 2009-12-08 | Odpowiedz
Sorry, że wpierniczam się jako nieprofi, ale piorunujące wrażenie robi na mnie fakt, że “Przekrój” przeprosił po LIŚCIE prawnika Rzepy. Oczywiście wszystko dzięki temu, że sprawa rozegrała się między zawodowcami.
Mnie zdjęcie ukradł, nie podpisał i wyedytował po swojemu Teatr Śląski, w styczniu 2009. Nie będąc (jeszcze), niestety, pracownikiem żadnej agencji, gazety ani innego medium – a na domiar złego będąc sporo przed trzydziestką – bujam się z dochodzeniem moich praw samotnie; to trudne, bo Teatr nie bierze w ogóle pod uwagę, że mogę mieć jakieś prawa;) Wszelkie próby ugody i wypłaty rekompensaty spaliły na panewce (nawet po konsultacji ze ZPAF i zatrudnieniu prawnika). Teatr wodzi za nos i zmusza mnie do wytoczenia procesu, powołując na mój brak praw (!), swoją nieświadomość, brak środków, brak sponsora. Minął już prawie rok.
Także, Ludmiło, daję sygnał, że niektórzy próbują dbać o swoje prawa. Jest to jednak trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.
Dodał(a) bogumil dnia 2009-12-09 | Odpowiedz
Niewiemy na czym stanęło między autorem a wydawnictwem, ale napiszę też tutaj dla tych, którzy nie szanują swojej pracy przymykając oko na publikacje swoich prac bez wiedzy i własnej zgody:
“utawa o PAiPP Rozdział 14
Odpowiedzialność karna
Art. 115.
1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”
Dodał(a) bogumil dnia 2009-12-09 | Odpowiedz
A… no i jeszcze… takie przeprosiny to nie żadne ładne zachowanie tylko obowiązek narzucony przez ustawę..